Czas na ucieczkę z płonącego wieżowca

(Tekst ze starych Problemów, szkoda by zniknął)

 

STEFANIA SKOWROŃSKA
magister,

WOJCIECH SKOWROŃSKI
doktor inżynier, Instytut Inżynierii Lądowej, Wyższa Szkoła Inżynierska, Opole

 

Ogień, ów wspaniały dar Prometeusza, okupiony jego mękami na skałach Kaukazu, towarzyszy nam od dawna, bowiem ślady jego użytkowania znajdujemy już w dolnym paleolicie. Świadczą o tym między innymi przepalone kości odkryte w jaskiniach Czoukoutien. Ogień jest zjawiskiem fizycznym, bez którego nie można sobie wyobrazić życia, ale jest też żywiołem niosącym śmierć i zniszczenie, zmieniającym tętniące życiem miasta w martwe pogorzeliska.

 

Równie dwuznacznie wiąże się ogień z postępem technicznym. Z jednej bowiem strony procesy spalania są wykorzystywane w najświetniejszych wynalazkach, z drugiej zaś nowoczesne techniki i technologie stwarzają większe zagrożenie pożarowe.

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ujarzmienie pożaru nie zaczyna się z chwilą skierowania strażackiego działka wodnego w stronę ognia, lecz wcześniej, bo już na desce kreślarskiej projektanta, który narzuca wykonawcom obiektu odpowiedni układ funkcjonalny pomieszczeń, rozwiązuje system dróg ewakuacyjnych i projektuje zabezpieczenia ognioochronne elementów konstrukcyjnych. Prace projektowe poprzedzone są bardzo skomplikowanymi próbami ogniowymi elementów budynków, badaniem palności materiałów. Chodzi o to, by już w fazie projektowania możliwie najbardziej opóźnić zniszczenie płonącej konstrukcji i dać ludziom czas na ucieczkę z płonącego budynku. Naukowe podstawy badań pożarowych opracowano w końcu wieku XIX, kiedy wiadomo było, że sikawki do gaszenia pożarów (znane w starożytnym Rzymie) nie wystarczają, a „porządki ogniowe” organizowane przez samorządy miejskie są mało skuteczne. W 1821 roku francuski chemik i fizyk Louis Joseph Gay-Loussac podał pierwsze wyniki badań związanych z zabezpieczeniem drewna przed ogniem. Sformułował jednocześnie wiele wniosków, które poparł konkretnymi, aktualnymi do dzisiaj recepturami środków ognioochronnych. Niestety, badania te nie uzyskały wówczas szerszego rozgłosu i, jak to często w życiu bywa, dopiero seria wielkich pożarów, w czasie których zginęły setki ludzi, sprawiła, iż zaczęto badać te katastrofy oraz wydano przepisy zapobiegawcze.

Bardzo istotny problem narodził się w 100 lat później, kiedy zaczęto stosować w budownictwie konstrukcje ze stali. Konstrukcje te, chociaż nie palne, okazały się bardzo wrażliwe na temperatury pożarowe.

Po raz pierwszy stal oficjalnie uznano za materiał nadający się na konstrukcje budowlane w 1855 roku, pierwszy budynek o konstrukcji stalowej został wzniesiony dopiero w roku 1904. Jest to popularny hotel Ritza w Londynie. W ówczesnych przepisach regulujących stosowanie konstrukcji stalowych (Londyn, 1909) nie wspomina się nawet o prewencji pożarowej, a opracowane w następnych latach prawo budowlane nie podjęło w należyty sposób problemu zabezpieczania konstrukcji stalowych na wypadek powstania pożaru. A przecież ich własności w podwyższonych temperaturach, w porównaniu z konstrukcjami żelbetowymi i drewnianymi, są bardzo niekorzystne.

Ze stali zbudowano wysokie budynki naszych czasów. Są to olbrzymie skupiska ludzi. Na przykład w nowojorskim World Trade Center – dwóch budynkach o wysokości 412 m – pracuje 50 tys. osób! Przez to wielkie biuro przewija się dziennie około 80 tys. interesantów. Jeszcze wyższy, i również stalowy, jest chicagowski Sears Roebuck zbudowany w 1974 roku. Ma on 442 m wysokości i 110 kondygnacji. Z grupy trzydziestu najwyższych gmachów wzniesionych na świecie aż dwadzieścia siedem ma konstrukcję nośną stalową; na konstrukcji żelbetowej oparty jest jeden, a dwa budynki mają konstrukcję mieszaną, stalowo-żelbetową. Dane te znakomicie obrazują, jak ogromne znaczenie mają badania odporności ogniowej konstrukcji stalowych.

Konkurencję dla wysokich konstrukcji stalowych stanowią konstrukcje żelbetowe, a wynika to między innymi z dużej odporności betonu na działanie ognia. Ten rodzaj konstrukcji mają One Shell Plaza w Houston (1970), biurowiec o wysokości 218 m, liczący 52 kondygnacje oraz Lake Point Towers w Chicago (1968), siedemdziesięciokondygnacyjny budynek mieszkalny o wysokości 196 metrów.

Warto zaznaczyć, że z dorobku naukowego i doświadczalnego dotyczącego odporności ogniowej konstrukcji budowlanych korzystają również projektanci i budowniczowie statków. Okazuje się bowiem, że na przykład w okresie II wojny światowej marynarka USA poniosła najwięcej strat właśnie w wyniku pożarów. Do podobnych wniosków doprowadziła analiza przyczyn strat w marynarce handlowej. W związku z tym Międzynarodowa Konwencja Bezpieczeństwa Życia na Morzu wydała bardzo surowe przepisy, w myśl których wszystkie elementy konstrukcyjne, wykładziny, dekoracje i całe wyposażenie statków muszą być wykonane z materiałów niepalnych lub, w wyjątkowych przypadkach, trudnozapalnych.

O tym, jak wielkie niebezpieczeństwo wiąże się z wystrojem wnętrz przekonujemy się, niestety, i w ostatnich latach. Mimo tego ciągle spotyka się „pudełka z zapałkami”. Jednym z nich była słynna szczecińska „Kaskada”, wspaniały, elegancki lokal, którego sale wybite były tkaninami na płytkach z polistyrenu lub na drewnianej wykładzinie. Niemal wszędzie wisiały firany i kotary, prawie wszystkie meble były tapicerowane, a parkiety, za wyjątkiem kręgów tanecznych, pokryte były wykładziną dywanową.

Za to w nagannym stanie była instalacja elektryczna. Wystarczyła iskra, aby płomień błyskawicznie ogarnął wszystko. Po kilku minutach żar był już taki, że na pojazdach strażackich, ustawionych pięćdziesiąt metrów od obiektu, zaczął się topić lakier, na ulicy stopił się asfalt. Nie było nawet mowy o dostępie do tego stosu, w którym śmierć znalazło czternaście osób.

Na skutek temperatury spowodowanej palącym się wyposażeniem budowli runęła w ciągu krótkiego czasu ogromna hala ze stali i betonu – Centrum Wystaw i Kongresów w Chicago przy Mc Cormick Place. Stalowe części konstrukcji, pogięte i powykręcane, utworzyły węzły nie do rozplątania. Powstałe szkody oszacowano na pół miliarda dolarów. Wiele było podobnych katastrof.

 

Zjawisko: pożar

 

Pożar jest niekontrolowanym w przestrzeni i w czasie procesem spalania się materiałów. Podczas trwania pożaru przebiega równocześnie kilka reakcji spalania częściowo niezależnych od siebie. Wszystkie te reakcje rządzą się własnymi, specyficznymi prawidłowościami. Dlatego też istnieje tylko względna możliwość scharakteryzowania całego procesu spalania za pomocą określonych parametrów. W aspekcie ochrony przeciwpożarowej bardziej racjonalnym działaniem jest rozpatrywanie nie poszczególnych reakcji spalania, lecz ich skutków takich jak temperatura, promieniowanie ciepła, gęstość gazów spalinowych, szybkość rozprzestrzeniania się pożaru i innych.

Z naukowo-technicznego punktu widzenia rozróżnia się cztery fazy przebiegu pożaru:

        I.            faza – zapalanie i rozszerzanie się ognia do momentu rozgorzenia,

      II.            faza – intensywne spalanie,

    III.            faza – żarzenie,

    IV.            faza – stygnięcie.

W pierwszej fazie pożaru temperatura w pomieszczeniu wzrasta w zależności od stopnia zapalności materiałów, stanu ich rozdrobnienia, zawilgocenia i rozmieszczenia w pomieszczeniu, dopływu powietrza, geometrycznego kształtu pomieszczenia, przewodności cieplnej ścian i stropów oraz innych czynników o mniejszym znaczeniu. Czas trwania pierwszej fazy waha się od pięciu minut do jednej godziny. W sprzyjających okolicznościach faza pierwsza trwa stosunkowo krótko i w związku z tym często jest pomijana w studiach nad odpornością ogniową elementów konstrukcji budowlanych. Pierwsza faza kończy się momentem rozgorzenia, w którym wszystkie powierzchnie materiałów palnych zostały zapalone. Temperatura pod sufitem osiąga wówczas wartość 700-800°C, a przy podłodze 350-500°C.

Druga faza pożaru przebiega w warunkach dostatecznego dopływu powietrza. Wielkość dopływu powietrza można przewidzieć z góry znając wielkości otworów, przez które będzie zachodziła wymiana powietrza (między innymi wszystkie otwory oszklone). Należy mieć na uwadze, że szkło zwykłe jakim są oszklone okna pęka, gdy różnica temperatur na zewnątrz i wewnątrz pomieszczenia przekroczy 75 – 100° C, a zaczyna płynąć (topi się) w temperaturze około 700 – 800° C. Istotną sprawą w drugiej fazie pożaru jest szybkość spalania materiałów, z której określa się ilość wywiązującego się ciepła w jednostce czasu. W pomieszczeniu o słabej wentylacji spalanie jest stosunkowo wolne, czas trwania pożaru jest więc dłuższy. Zjawisko to jest ogólnie niekorzystne, ponieważ przez dłuższy czas konstrukcja jest poddawana działaniu wysokich temperatur. Intensywna wentylacja działa również w kierunku spadku temperatur pożarowych, ponieważ umożliwia łatwe odprowadzenie gorących gazów spalinowych, a poza tym powietrze wentylujące ma temperaturę dużo niższą od temperatury pożarowej i wpływa ochładzająco na elementy konstrukcji budynku objęte pożarem. Optymalne wskaźniki wentylacji są przedmiotem badań.

Trzecia i czwarta faza nie decydują o stopniu zniszczeń i strat wywołanych pożarem.

Temperatury w płonącym pomieszczeniu mogą dochodzić do, a nawet przekraczać 1200° C. Nie ma dwóch identycznie przebiegających pożarów, niemniej jednak w wyniku badań na obiektach rzeczywistych ustalono, a następnie zatwierdzono na forum Międzynarodowej Organizacji Normalizacyjnej ISO tak zwaną krzywą „temperatura – czas”. Za pomocą logarytmicznej funkcji temperatury krzywa ta określa w każdej chwili trwania pożaru wysokość temperatury; i tak po pięciu minutach znormalizowanego pożaru temperatura w pomieszczeniu osiąga 566° C, po sześćdziesięciu minutach – 925° C, a po stu minutach 1002° C. Wprowadzona w drugiej dekadzie naszego wieku krzywa „temperatura – czas” nie mogła jednak, ze względu na niezbyt zaawansowany stan badań, odzwierciedlać w pełni rzeczywistych warunków technicznych w pomieszczeniu ogarniętym pożarem. Do dziś trwają dyskusje rozpoczęte jeszcze na tym posiedzeniu ISO, na którym zatwierdzono krzywą „temperatura – czas” wbrew protestom przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i kilku krajów europejskich. Ustalenie powyższej krzywej było podyktowane koniecznością ujednolicenia warunków cieplnych badań doświadczalnych i obliczeń dotyczących odporności ogniowej. Nowelizacja wprowadzonej na okres przejściowy i do dziś stosowanej krzywej zapowiedziana jest na najbliższe lata.

 

Na arenę wchodzą konstruktorzy

 

Warto na początku wyjaśnić, iż odporność ogniowa jest cechą charakteryzującą elementy konstrukcji budowlanych i budynek jako obiekt użytkowy; nie można natomiast określić odporności ogniowej materiałów budowlanych. Materiały charakteryzuje palność. Na przykład słup lub belka drewniana, pomimo że wykonane są z materiału palnego, mają pewną odporność ogniową, która może być większa od odporności ogniowej słupa lub belki wykonanej z materiału jakim jest stal. Materiał niepalny to taki, którego próbki poddane znormalizowanym badaniom nie zapalają się, nie powodują wydzielania palnych gazów, które można by zapalić za pomocą probierczego płomienia umieszczonego nad powierzchnią próbki oraz nie powodują w procesie spalania wydzielania ilości ciepła warunkującej pod niesienie temperatury do określonej wartości. Inne materiały określane są jako trudno zapalne, łatwopalne i palne. Musimy ograniczać ich stosowanie przede wszystkim w obiektach użyteczności publicznej. Niemożliwe jest jednak całkowite ich wyeliminowanie. Konstruktorzy budynków, uwzględniając więc możliwość pożaru, dążą do tego, by elementy konstrukcyjne nie traciły wytrzymałości mechanicznej również w podwyższonych temperaturach, a przegrody budowlane ograniczały rozprzestrzenianie się pożarów dzięki swojej izolacyjności cieplnej i szczelności pożarowej. Czas, w którym ogarnięte pożarem elementy konstrukcyjne zachowują swoją wytrzymałość mechaniczną, szczelność pożarową i izolacyjność cieplną jest miarą odporności ogniowej.

Odporność ogniową wyznacza się w specjalnych piecach. Są one w kształcie komór ogrzewanych za pomocą płonącego paliwa ciekłego, takiego jak olej czy nafta, lub za pomocą płonącego gazu, na przykład propanu, i zazwyczaj wyposażone są w urządzenia obciążające badane próbki siłami masowymi, mierniki temperatur i deformacji konstrukcji oraz wzierniki umożliwiające bezpośrednią obserwację eksperymentu. Badane próbki powinny mieć wymiary odpowiadające rzeczywistym elementom konstrukcyjnym. Próbki ścian i stropów muszą mieć przynajmniej po jednym rodzaju węzłów lub połączeń budowlanych przewidzianych w projekcie. Drzwi powinny być badane łącznie z ościeżnicami osadzonymi w ścianie, a przegrody szklane łącznie z wycinkiem elementu konstrukcji, w którym są wbudowane. Każdą badaną próbkę należy umieścić w piecu badawczym w takim położeniu, w jakim odpowiadający jej element konstrukcji występuje w budynku oraz zamocować i obciążyć zgodnie z przyjętymi w projekcie założeniami konstrukcyjnymi. Próby ogniowe elementów konstrukcji budowlanych są drogie, co wynika ze znacznego kosztu budowy, wyposażenia i utrzymania pieca badawczego, kosztu wykonania próbek i przeprowadzenia eksperymentów. Są to badania skomplikowane, bo przeprowadzane na elementach w skali naturalnej: badane belki mają długości od czterech do ośmiu metrów, słupy – przeciętnie trzy metry wysokości, ściany wysokość jednej kondygnacji i szerokość trzy metry, a stropy – powierzchnię większą od piętnastu metrów kwadratowych.

Eksperymenty ogniowe często są niemożliwe do zrealizowania w pełnym zakresie ze względu na niewystarczające wyposażenie laboratoriów. Dlatego coraz większy nacisk kładzie się na opracowywanie metod obliczeniowych do wyznaczania odporności ogniowej. Za pomocą wzorów matematycznych można opisać przepływ ciepła i wilgoci przez materiały budowlane, wyznaczyć wytrzymałość mechaniczną i izolacyjność cieplną elementów konstrukcji w pożarze, lecz do tej pory nie udało się wyliczyć szczelności pożarowej przegród budowlanych.

Dzięki prowadzonym na całym świecie badaniom doświadczalnym i teoretycznym wiemy, jak zachowują się w ogniu konstrukcje z różnych materiałów.

Okazało się, że stosunkowo wysoką odpornością ogniową charakteryzują się konstrukcje drewniane. Około osiemdziesiąt pięć procent wysuszonej masy drewna stanowią złożone związki organiczne – celuloza i lignina. Wszystkie materiały lignocelulozowe podobnie jak drewno są, oczywiście, materiałami palnymi. Pozostałe składniki drewna to: woda, cukier, białko, skrobia, garbnik, olejki eteryczne, żywica, a także substancje mineralne, które spalają się na popiół. Pod wpływem ciepła najpierw następuje rozkład zewnętrznej warstwy drewna, po czym wytwarzają się gazy palne, takie jak tlenek węgla, metan, etylen oraz pary acetonu, metanolu i kwasu octowego. Przy dalszym wzroście temperatury gazy, spalając się, powodują rozkład głębszych warstw. Drewno zwęgla się z szybkością różną dla różnych gatunków (najwolniej buk, najszybciej sosna i świerk), a intensywne zwęglanie następuje już w temperaturze 250-300° C.

Ciepło na skutek przewodnictwa przenika do coraz głębszych warstw drewna, jednocześnie zaś wzrasta grubość działającej izolująco warstwy zwęglonej. Po początkowo szybkim okresie rozwoju ognia na powierzchni elementu następuje jego przytłumienie. Właściwości izolujące zanikają jednak, kiedy zwęglona warstwa zaczyna się żarzyć. Proces spalania staje się wówczas bardzo szybki, gwałtowny i prowadzi do zniszczenia elementu. Należy dodać, że przy wzroście temperatury wzrasta wytrzymałość jednostkowa drewna, ponieważ zmniejsza się jego wilgotność, a utrata wytrzymałości mechanicznej elementu drewnianego następuje w wyniku zmniejszenia się jego przekroju w miarę postępującego procesu zwęglania drewna.

Zupełnie inaczej przebiega proces zniszczenia w pożarze elementu stalowego. Stal budowlana traci swoją wytrzymałość już w temperaturach powyżej 250° C. W temperaturze około 550° C wytrzymałość stali zmniejsza się o połowę – wówczas też deformują się elementy stalowe – a przy 750° C wytrzymałość stali spada do około dziesięciu procent wytrzymałości początkowej. W międzyczasie, oprócz zmian ilościowych, powstają również jakościowe zmiany związane ze zmianami strukturalnymi w stali. Już w temperaturach 400-500° C. obserwuje się intensywne pełzanie, a więc zjawisko odkształcenia rosnącego wraz z czasem. Wówczas to, mimo znacznej jeszcze wytrzymałości stali, elementy konstrukcji wyginają się w stopniu niedopuszczalnym, bo zagrażającym stateczności całej budowli. W zakresie temperatur od 600 do 750° C stal budowlana przestaje spełniać funkcję materiału konstrukcyjnego, a zdeformowana, powyginana konstrukcja ulega zawaleniu.

Ponadto konstrukcje stalowe w pożarze rozszerzają się, co jest powodem licznych awarii elementów, rozpierania murów, pękania ścian i stropów. Przykładowo, wiązar dachowy o długości dziesięciu metrów w temperaturze czterystu stopni Celsjusza wydłuża się aż o pięć centymetrów. Możliwość takich zmian musi być uwzględniona przez konstruktora. Hala montażowa Zakładów General Motors w Livonia (stan Michigan) o dużej powierzchni, przykryta dachem opartym na niezabezpieczonych przed pożarem stalowych wiązarach rozpadła się po wybuchu pożaru, bo wiązary dachowe rozsadziły murowane ściany. Wytrzymałość w pożarze żelbetowych elementów konstrukcyjnych wynika zarówno z własności stali, jak i betonu w podwyższonych temperaturach. Niemniej jednak i w tym przypadku termiczna wrażliwość stali decyduje o odporności ogniowej, gdyż beton traci swoją wytrzymałość w podwyższonych temperaturach znacznie wolniej niż stal. Ponadto nośność zbrojenia stalowego elementów żelbetowych jest zwykle wykorzystywana przez projektantów w kilkakrotnie większym stopniu od nośności betonu. Stal „pracuje w pocie czoła”, a zapasy betonowej nośności uwarunkowane są konstrukcyjnie. Beton charakteryzuje się stosunkowo dużą izolacyjnością cieplną i często typowa otulina zbrojenia wystarczająco zabezpiecza stal przed wysokimi temperaturami. Analizy wykazały, że prawidłowo skonstruowane elementy konstrukcji żelbetowych nie ulegają zniszczeniu pod wpływem pożarów, podczas których temperatury w pomieszczeniu nie przekraczają 1000° C.

Już w najdawniejszych czasach istniały pewne praktyczne sposoby zabezpieczenia konstrukcji budowlanych przed działaniem ognia. W starożytności trzciny i trawy pokryć dachowych moczono w wodzie morskiej. Wiemy także, że w Grecji konstrukcje drewniane nasycano roztworem ałunu. W XV wieku powlekano je farbami złożonymi z bielidła, kredy malarskiej i mleka wapiennego. Trzy wieki później zmieniono metodę – malowano je szkłem wodnym. Dzisiaj najczęściej stosowanym sposobem zabezpieczania konstrukcji drewnianych i stalowych przed ogniem jest odizolowanie ich od warunków pożarowych za pomocą materiałów płytowych, farb pęczniejących i innych. Konstrukcje żelbetowe natomiast projektuje się tak, by warstwa betonu otulającego stalowe pręty zbrojenia była odpowiednio gruba.

Zabezpieczenia przed ogniem są oczywiście przedmiotem konkurencji między firmami z całego świata, a receptury i technologie produkcji materiałów izolacyjnych chronione są tajemnicą i patentami. Firmy prześcigają się w pomysłach reklamowych i niemal co chwilę powstają piękne, kolorowe prospekty o nowych, zdawałoby się rewelacyjnych, materiałach ognioochronnych. Informacje o tych materiałach interesują nie tylko użytkowników i wykonawców obiektów budowlanych, ale i agencje ubezpieczeniowe, które różnicują swoje stawki między innymi w zależności od jakości zabezpieczeń przeciwpożarowych.

Materiały ognioochronne oprócz oczywistych własności powinny charakteryzować się małym ciężarem, by w jak najmniejszym stopniu obciążały konstrukcje budynku, łatwością w montażu, powinny dobrze przylegać do elementów ochranianych, być nieszkodliwe dla zdrowia i tanie. Jednymi z nowocześniejszych są zabezpieczenia w postaci zestawów farb pęczniejących na przykład Unitherm w Austrii, Viedokoll w RFN, Cridofeu we Francji i Ogniokor w Polsce. Farby te nakłada się na elementy konstrukcyjne w formie kilku warstw (o grubości rzędu setek mikronów) różniących się przeznaczeniem i kolorem. Pierwsza, nanoszona bezpośrednio na oczyszczoną z rdzy powierzchnię stali, stanowi podkład pod następne, a równocześnie zabezpiecza przed korozją. Środkowe warstwy pęcznieją już w temperaturach od stu do dwustu stopniu Celsjusza, tworząc kilkucentymetrowej grubości piankę o dużej izolacyjności cieplnej. Zewnętrzną warstwę tego zestawu stanowi nawierzchniowa farba dekoracyjna.

Konstrukcje stalowe zabezpiecza się również poprzez mechaniczne natryskiwanie izolacji z włókien mineralnych lub ceramicznych: „Ceramospray”, „Cafco”, „Limpet”, „Kenspray” i innych. Masy te, nakładane za pomocą agregatów natryskowych, zawierają ponadto spoiwo cementowe, bentonitowe lub na bazie szkła wodnego, dodatki z materiałów o bardzo dobrych własnościach izolacyjnych jak perlit, wermikulit (łyszczyk biotytowy) i ewentualnie dodatki przyspieszające wiązanie.

Do osłony słupów, belek, do budowy sufitów podwieszonych wykorzystuje się płyty wykonane z różnych materiałów, między innymi płyty lignocelulozowe, płyty z wełny mineralnej, płyty z suchego tynku zbrojone włóknem szklanym, płyty gipsowe zbrojone włóknem szklanym czy też płyty o rdzeniu z krzemianu sodu, dodatków organicznych i włókien szklanych. Te materiały osłonowe prócz ochrony przeciwpożarowej spełniają również rolę izolacji cieplnych i akustycznych.

Innym interesującym rozwiązaniem zabezpieczenia jest wykonanie konstrukcji szkieletowej budynku z zamkniętych profili stalowych, na przykład rurowych, wypełnionych wodą z dodatkiem środków przeciwdziałających zamarzaniu (np. węglanu potasu) i inhibitora korozji (np. azotanu potasu). Dzięki odpowiednim połączeniom poszczególnych elementów konstrukcji woda ma możliwość cyrkulacji. W czasie pożaru jest ona przepompowywana przez części składowe konstrukcji, chłodząc je i nie dopuszczając do nadmiernego nagrzewania. Okazuje się, że tak zabezpieczone profile stalowe nie ulegają odkształceniom nawet podczas długich i intensywnych pożarów. Większość budynków o takiej konstrukcji zbudowano w Stanach Zjednoczonych; można je znaleźć również w Europie, np. w Düsseldorfie i Karlsruhe (RFN). W niektórych z nich wypełnienie wodą służy latem do ochłodzania, a zimą do ogrzewania pomieszczeń. Mimo iż ten bardzo skuteczny system zabezpieczenia wymaga złożonego układu zaworów spustowych i zbiorników wyrównawczych, doświadczenia wskazują, że może on być tańszy od innych zabezpieczeń ognioochronnych.

Obiekty użyteczności publicznej, budynki wysokie i inne, wyposaża się również w instalacje alarmowe z różnego rodzaju czujnikami i „wykrywaczami dymu”, w odpowiednie systemy wentylacji mechanicznej oraz urządzenia gaśnicze wodne, takie jak hydranty, tryskacze i zraszacze. Te ostatnie, instalowane wokół schodów i drzwi, w czasie pożaru wytwarzają zasłonę wodną uniemożliwiającą rozprzestrzenienie się ognia poza chronione przejścia. Nowoczesna taktyka akcji gaszenia pożarów uwzględnia najnowsze osiągnięcia techniki. Współcześni strażacy korzystają z telewizji przemysłowej, helikopterów…

*

Coraz więcej ludzi pracuje nad tym, aby dać nam szansę, czas na ucieczkę z płonącego wieżowca. Mimo przyspieszenia badań dotyczących ochrony przeciwpożarowej, którego przyczyną są pożary o katastrofalnych skutkach, nie jesteśmy optymistami. Ogień nadal jest żywiołem bardzo trudnym do ujarzmienia, a kolejne pożary skutecznie przekreślają zapewnienia o „niepalnych” materiałach gwarantujących najwyższe bezpieczeństwo”. Może kiedyś je odnajdziemy…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s