Stycznik do czujnika ruchu

Zrobiłem lampę do przedpokoju:
– klosz matowy (z poprzednich wpisów wiadomo dlaczego),
– czujnik ruchu mikrofalowy (żeby mógł być wewnątrz obudowy),
– 2 moduły LED 10W (żeby przy awarii nie trzeba się był śpieszyć).
Czujnik był wygodny, z czterema wyprowadzeniami, przeznaczony do obsługi oświetlenia LED (czytaj: przetwornicy z prostownikiem i kondensatorem). Działało to bardzo ładnie, wykrywając także obecność osoby za drewnianym drzwiami ;), aż przestało gasnąć. Słychać było, że przekaźnik wykonawczy próbuje działać, najwyraźniej styki się skleiły.
Więc rozbiórka, przekaźnik, według dokumentacji, przeznaczony na obciążenia czysto rezystancyjne, więc co się dziwić… Zamiennik na Allegro był (RM50-3011-85-1009; ecoelektryk), wymiana szczęśliwie się udała (szczęśliwie, bo płytka wielowarstwowa…), ale co z przyszłością?
Postanowiłem dołożyć dodatkowy pośredniczący przekaźnik, na 230V (RM84-2012-35-5230, czerwonybonzaj), na wszelki wypadek w podstawce.

Schemat montażowy 😉

 

Wszystko zostało zlutowane na kawałku płytki uniwersalnej, miedź między kontaktami została zeszlifowana, całość została pokryta glutem dla izolacji i zabezpieczenia.

A tak to wygląda od podstawki.

 

 

Sama lampa: na samym dole czujnik mikrofalowy, wyżej dwa radiatory LED, na szczycie pionowo dwa zasilacze LED, między nimi, przekaźnikiem w dół stycznik. (Widoczne czerwone ślady to krew 🙂 )

Opublikowano Elektronika | Otagowano , , | Dodaj komentarz

ReplayGain w praktyce

Od dosyć dawna zbieram stare wideoklipy z ulubioną muzyką; źródła są różne: YT, samodzielne konwersje, i inne takie.

Zestandaryzowałem je, ujednolicając nazwy i konwertując format na MKV. Zrobiłem wyspecjalizowane odtwarzacze do ich grania; jeden wykorzystuje VLC, drugi MediaElement.

(Jak ktoś ciekaw, to można to jeszcze obejrzeć tu)

Mam utworzone różne kolekcje i zestawienia klipów do oglądania i słuchania. Ale – jest problem. Poziom głośności bywa dla poszczególnych klipów bardzo różny, co uniewygodnia przyjemność, zmuszając do czuwania przy gałce wzmacniacza.
Rozwiązaniem jest wykorzystanie przy odtwarzaniu informacji ReplayGain z odtwarzanego pliku do korygowania głośności. Ale, po pierwsze, ReplayGain w moich plikach nie ma…

Więc, jak dodać ReplayGain do videoklipu w formacie MKV?
Proste – Foobar2000 to zrobi 🙂

rgfoobar1

rgfoobar2

A teraz pytanie – jak to odczytać w programie?
Dodawać obcej biblioteki nie chciałem, samodzielne parsowanie struktury pliku Matroska nie wyglądało zachęcająco – sporo pracy dla jednej informacji…
Więc – brute force; wczytanie 1500 B od końca pliku i szukanie tam ciągu znaków. Potem okazało się, że w niewielu przypadkach ReplayGain występuje na początku pliku; więc tam ewentualnie też.

 

Teraz odtwarzanie: player wykorzystujący VLC ma zakres regulacji głośności to 0…200 (lepiej), MediaElement ma zakres 0.0…1.0.
Wyrażenia przeliczające ReplayGain na wzmocnienie są proste – zwykłe mnożenie przez współczynnik.
(Możliwe, że nie powinno być tak prosto, ale nie mam żadnej koncepcji jak powinno się to liczyć…)

Współczynnik trzeba było dobrać empirycznie, teraz dla VLC=5.0, dla MediaElement=0.05.
Na słuch sprawuje się to całkiem dobrze 🙂

 

Wyliczenie wzmocnienia dla podanego ReplayGain, dla MediaElement:


     // stałe z VLC podzielone przez 200
        public static double DefaultLevel
        {
            get { return 0.5; }
        }
        //
        public static double MaxLevel
        {
            get { return 1.0; }
        }
        //
        public static double MinLevel
        {
            get { return 0.1; }
        }
        //
        private static double rgc = 1.0;
        public static double ReplayGainCoefficient
        {
            get { return rgc; }
            set { rgc = value; }
        }
        //
        public static double CalculateLevelAndReplayGain(double replayGain)
        {
            return Math.Min(Math.Max(MinLevel, DefaultLevel + (rgc * replayGain)), MaxLevel);
        }

A tak wygląda szukanie w pliku:


  public class ReplayGain
    {
        //
        //
        //REPLAYGAIN_GAIND‡€
        private static byte [] RG = { 0x52, 0x45, 0x50, 0x4C, 0x41, 0x59, 0x47, 0x41, 0x49, 0x4E, 0x5F, 0x47, 0x41, 0x49, 0x4E, 0x44, 0x87, 0x88 };
        // Uwaga: ostatnie dwa bajty bywają różne

        //REPLAYGAIN_PEAKD‡€
        private static byte[] RP = { 0x52, 0x45, 0x50, 0x4C, 0x41, 0x59, 0x47, 0x41, 0x49, 0x4E, 0x5F, 0x50, 0x45, 0x41, 0x4B, 0x44, 0x87, 0x88 };


        private static bool findGainInBuffer(byte[] bb, out double gainValue)
        {
            bool gainFound = false;
            //
            bool tagFound = false;
            int tagBegin = 0;
            for (int n = 0; n < (bb.Length - RG.Length); n++)
            {
                    if (RG[0] == bb[n + 0] && RG[1] == bb[n + 1] && RG[2] == bb[n + 2] && RG[3] == bb[n + 3] && RG[4] == bb[n + 4] && RG[5] == bb[n + 5] && RG[6] == bb[n + 6] && RG[7] == bb[n + 7] && RG[8] == bb[n + 8] && RG[9] == bb[n + 9] && RG[10] == bb[n + 10] && RG[11] == bb[n + 11] && RG[12] == bb[n + 12] && RG[13] == bb[n + 13] && RG[14] == bb[n + 14] && RG[15] == bb[n + 15] && RG[16] == bb[n + 16])
                {
                    tagFound = true;
                    tagBegin = n;
                    break;

                }
            }
            //
            if (!tagFound)
            {
                gainValue = 0.0;
                return false;
            }
            //
            //
            int gainBegin = tagBegin + RG.Length;
            string gainValueString = "";
            gainValue = 0.0;
            //
            for (int j = gainBegin; j < bb.Length - RG.Length; j++)
            {
                char c = (char)bb[j];
                if (char.IsDigit(c) || '-' == c || '+' == c || '.' == c)
                {
                    gainValueString += c;
                }
                else
                {
                    gainValue = double.Parse(gainValueString, System.Globalization.CultureInfo.InvariantCulture);
                    gainFound = true;
                    break;
                }
            }
            //
            return gainFound;
        }
        //

Opublikowano Komputery i Internet, Uncategorized | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Jak zrobić klip video z nagrania audio

Jak zrobić? (Dlaczego? Miałem ściągnięte z YT ‘First Last and Always’ o nader nędznej jakości, chciałem lepsze.)
Czyli – jak połączyć obrazek ze ścieżką dźwiękową? Są do tego programy, niektóre nawet płatne  🙂
Ale najłatwiej to zrobić używając ffmpeg.
A tutaj batch, który to robi:
– wybiera ostatni obrazek w katalogu,
– konwertuje wszystkie pliki audio w katalogu.
Ciekawostką jest to, że jeżeli obrazek jest w formacie PNG to Filmy i TV go nie wyświetlają 🙂

@ECHO OFF
SET EXE="C:\Apps\Bin\ffmpeg.Exe"
SET EXT=mp3
Rem ---
FOR %%a IN (*.jpg) DO SET PIC=%%~dpnxa
Rem ---
IF DEFINED PIC (
ECHO %PIC%
) ELSE (
ECHO *** Image file not found ***
EXIT /B 1
)
Rem ---
FOR %%a IN (*.%EXT%) DO (
%EXE% -hide_banner -loop 1 -i "%PIC%" -i "%%~pa%%~na.%EXT%" -acodec copy -vcodec libx264 -tune stillimage -shortest "%%~pa%%~na.mkv"
)
Rem ---

Do katalogu ze ścieżkami audio kopiujemy obrazek i uruchamiamy batch. Po nieco dłuższej chwili dostajemy wynikowe pliki MKV.

Uwaga konfiguracyjna – tu trzeba wpisać, to co ma się u siebie:

SET EXE="C:\Apps\Bin\ffmpeg.Exe"
SET EXT=mp3
Opublikowano Komputery i Internet | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Wypadek w Czarnobylu: lekcja dla energetyki jądrowej

Wypadek w Czarnobylu: lekcja dla energetyki jądrowej

Zbigniew Jaworowski

profesor doktor habilitowany, Instytut Fizyki, Uniwersytet w Oslo, Norwegia

 (Tekst ze starych „Problemów” (1/1989), szkoda by zniknął)

 

Wchodzimy obecnie w okres, w którym bardziej niż kiedykolwiek w historii wielkoskalowe zmiany w środowisku zaczynają wpływać na politykę rozwoju przemysłu i produkcji energii. Społeczeństwo, które w końcu o wszystkim zdecyduje (miejmy nadzieję, że nie grupy interesu takie jak np. kompleksy przemysłowo-wojskowe, lobby naftowe, węglowe czy atomowe) powinno mieć jasny pogląd na ryzyko związane z różnymi formami produkcji energii. A jaka będzie energetyka, taka będzie przyszłość, gdyż źródła energii są siłą napędową cywilizacji. W tym artykule chcę przedstawić najnowsze oceny naukowe zagrożenia populacji ze strony energetyki jądrowej, przede wszystkim w świetle wypadku w Czarnobylu.

Według oceny Komitetu Naukowego Narodów Zjednoczonych ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR), który jest najwyższym w świecie autorytetem w dziedzinie badań nad narażeniem radiacyjnym, normalna praca elektrowni jądrowych i pozostałej części nuklearnego cyklu paliwowego praktycznie nie powoduje narażenia ludności i tylko znikome skażenia środowiska. Z tego powodu należy uznać tę formę produkcji energii za najkorzystniejszą z punktu widzenia ochrony zdrowia ludzi, ekosystemów lokalnych i całej biosfery.

Przeciętny mieszkaniec Ziemi otrzymuje obecnie od całego światowego nuklearnego cyklu paliwowego, poczynając od wydobycia uranu i kończąc na składaniu odpadów, roczną dawkę promieniowania jonizującego wynoszącą 0,27 µSw (tabela 1), tzn. około 0,0001 średniej dawki naturalnej wynoszącej 2400 µSv rocznie. Ta naturalna dawka w niektórych rejonach osiąga stukrotnie wyższe wartości (UNSCEAR, 1988).

Obecnie około 15% energii elektrycznej na świecie wytwarza się w elektrowniach jądrowych. Gdyby cała światowa energia elektryczna była produkowana tylko przez elektrownie jądrowe, to roczna dawka promieniowania otrzymana przez przeciętnego mieszkańca planety wynosiłaby 1,8 µSv. Tak znikoma dawka nie mogłaby spowodować żadnych wykrywalnych zmian zdrowotnych w społeczeństwie.

Natomiast łatwo można sobie wyobrazić, jakie korzystne skutki przyniosłaby całkowita eliminacja elektrowni węglowych, a także innych źródeł energii opartych na paliwach kopalnych. W Polsce byłaby to likwidacja emisji 1,8 mln ton pyłów, 2,8 mln ton dwutlenku siarki („Rocznik Statystyczny”, 1987) i 300 mln ton CO2 rocznie. Oznaczałoby to usunięcie przyczyny co najmniej kilku tysięcy zgonów rocznie, powodowanych w Polsce przez pyły i tlenki siarki z elektrowni węglowych, usunięcie jednej z głównych przyczyn wymierania lasów w Europie Środkowej, ginięcia ryb w jeziorach oligotroficznych, ą w skali biosfery – usunięcie głównej przyczyny efektu cieplarnianego i groźby planetarnych zmian klimatu, wiodących do całkowitego stopienia lodowców, podwyższenia poziomu oceanów o około 80 m i niekorzystnych zmian geografii upraw rolnych.

Jak bliska jest ta groźba – świadczy apel rządów świata, wystosowany przez uczestników międzynarodowej konferencji „The Changing Global Environment – Implications for Global Security” w Toronto w 1988 r., o zmniejszenie o 20% emisji CO2 ze spalania paliw kopalnianych. W apelu tym stwierdzono, że „ludzkość przeprowadza obecnie niezamierzony eksperyment, od którego końcowych skutków może być gorsza tylko wojna jądrowa”. W wyniku podgrzania atmosfery o 1,5 do 4,5°C już około 2050 r. poziom oceanów podniesie się o około 1,5 m i dramatycznie zwiększy się częstość cyklonów („New Scientist”, 1988). Zapobiegnięcie tej katastrofie, bez rezygnacji z obecnego poziomu życia i perspektyw dalszego rozwoju ludzkości, jest możliwe wyłącznie przez całkowite przejście na energetykę jądrową, łącznie z wtórnym jej stosowaniem do środków transportu (poprzez napęd elektryczny i wodorowy).

Rozważmy jednak, jak przedstawia się sprawa w przypadku wielkich awarii elektrowni jądrowych, które – zgodnie z teoretycznymi przewidywaniami – mogłyby prowadzić do poważnych strat wśród ludności. Wypadek czarnobylski umożliwił – niestety – sprawdzenie tych przewidywań. Ponieważ była to prawdopodobnie największa z możliwych katastrof elektrowni jądrowych (nic gorszego poza pewnym nasileniem sytuacji radiacyjnej przy gorszych warunkach meteorologicznych i przy przedłużeniu emisji radionuklidów nie można sobie wyobrazić), stała się ona kamieniem milowym w historii energetyki. Przez następne dziesięciolecia będzie ona obiektem badań i każda poważna dyskusja nad energetyką jądrową będzie musiała uwzględniać ich wyniki.

Historyczny wymiar tej katastrofy, w której zginęło 29 ratowników i 2 osoby z obsługi reaktora, wynika m.in. z dwóch powodów:

1)      dysproporcji między ogromem technicznym wypadku i stratami ekonomicznymi (12,5 miliarda dolarów w ZSRR), a całkowitym brakiem strat wśród ludności,

2)      lękiem wywołanym na całej Półkuli Północnej, prawdopodobnie największym jaki zdarzył się w  okresie pokoju w czasach historycznych, zupełnie nie uzasadnionym rzeczywistym zagrożeniem.

W artykule tym przedstawię ocenę skutków katastrofy czarnobylskiej – głównie na podstawie raportów radzieckich oraz raportu UNSCEAR z 1988 r. przygotowanego dla Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Raport UNSCEAR oparty jest na szczegółowych danych dostarczonych Komitetowi przez 34 kraje. Jest on najpełniejszym z dotychczasowych opracowań, dotyczących oceny zagrożenia radiacyjnego ludności Półkuli Północnej, wywołanego wypadkiem czarnobylskim.

 

Emisja radionuklidów

 

Awaryjny wzrost mocy reaktora nr 4 w elektrowni czarnobylskiej spowodował eksplozję pary wodnej i prawdopodobnie również wodoru uwolnionego z reakcji pary z cyrkonem zawartym w rdzeniu reaktora (142 tony) z grafitem (2500 ton)[1]. Eksplozja spowodowała rozszczelnienie reaktora oraz natychmiastową emisję radionuklidów w formie gazowej i aerozoli, a także w formie drobnych kropli stopionego paliwa (o średnicy do 0,6 mm) oraz cząstek stałych paliwa rozkruszonego podczas gwałtownych zmian temperatury (o średnicy do 10 mm). Te większe cząstki osadziły się w pobliżu reaktora.

Rozszczelnienie reaktora umożliwiło dostęp tlenu do grafitu, którego pożar podtrzymywał przez 10 dni gwałtowną emisję radionuklidów do atmosfery. W tym czasie spaliło się tylko 10% grafitu i uwolniła się tylko część lotnych radionuklidów. Pożar grafitu ugaszono dzięki wręcz bohaterskiej akcji ratowniczej, podczas której zrzucono na reaktor około 5000 ton dolomitu, piasku, gliny, boru i ołowiu.

Gdyby nie ugaszono pożaru, emisja radionuklidów trwałaby dalej, może nawet przez kilka miesięcy, prowadząc do znacznie silniejszych skażeń rejonu Czarnobyla i dalszych okolic. Dziennie spalało się około 20 ton grafitu, dając moc termiczną około 8 MW. Istniały również inne źródła ciepła, które powodowały emisję radionuklidów do atmosfery. Była to energia promieniowania w rdzeniu reaktora (20 MW) oraz reakcja cyrkonu z wodą (Zr + H2O à ZrO2 + 2H2) i specjalnie uwolnionego wodoru (50 MW). Łączna moc źródła ciepła wynosiła więc 78 MW, a po wypaleniu wodoru – 28 MW. Ta energia była prawdopodobnie główną przyczyną wysokiego wzniesienia się radionuklidów w atmosferze, a następnie rozprzestrzeniania ich wokół całej Półkuli Północnej.

 

Tabela 1. Średnia roczna dawka promieniowania jonizującego od światowego jądrowego cyklu paliwowego – w 1986 r. Moc zainstalowana 274 GW, produkcja 170 GWe. (Na podstawie UNSCEAR, 1988)

Faza cyklu paliwowego Dawka [µSv] Części dawki od całego cyklu [%]
Wydobycie rudy uranu 0,016 6
Przeróbka rudy 0,0013 0,48
Hałdy po wydobyciu i przeróbce 0,08 29,9
Produkcja paliwa 0,0001 0,036
Praca reaktorów 0,079 29,4
Przeróbka wypalonego paliwa (emisje do atmosfery) 0,007 2,6
(emisje do oceanów) 0,081 29,9
Transport 0,003 1,2
SUMA 0,27 100
ŚREDNIA DAWKA NATURALNA 2400

 

W momencie awarii w rdzeniu reaktora znajdowały się radionuklidy o aktywności około 1 × 1020 Bq. Większość z nich stanowiły: molibden-99, ksenon-133, cer-141, bar-133, ruten-103 i cyrkon-95. Z wyjątkiem radioaktywnych gazów: kryptonu-85 i ksenonu-133 – tylko część pozostałych radionuklidów zawartych w stopionym rdzeniu przedostała się do atmosfery. Według obliczeń specjalistów radzieckich, 10 do 20% lotnych radioizotopów jodu, cezu i telluru zostało uwolnionych z rdzenia, a radionuklidów nielotnych – 3 do 5,5%. Ocena ta oparta była na pomiarach aktywności osadzonej na powierzchni gruntu w granicach Związku Radzieckiego.

W tych obliczeniach założono, że początkowo radionuklidy wzniosły się w atmosferze tylko na wysokość około 1 km, zanim rozpoczął się poziomy ich transport, oraz że następnie wznosiły się znacznie niżej. Jednakże pomiary samolotowe prowadzone w Polsce w ciągu pierwszych dwóch tygodni po wypadku wykazały obecność bardzo silnych stężeń radioaktywnego jodu i cezu na dużych wysokościach w troposferze – aż do wysokości 12 km. Oceny Amerykańskiego Departamentu Energii (oparte na modelach transportu na dalekie odległości) biorące pod uwagę nasze pomiary radioaktywności na dużych wysokościach, oraz oceny UNSCEAR (oparte na pomiarach depozycji radionuklidów poza Związkiem Radzieckim), dały wyższy odsetek uwolnienia lotnych radionuklidów: w przypadku jodu-131 sięgający od 35 do 55% a cezu-137 – 25 do 31%.

Aktywność radionuklidów zawartych w rdzeniu reaktora (1,2 × 1020 Bq) była w momencie rozpoczęcia się awarii 2,5 razy wyższa od naturalnej rocznej emisji radonu-222 do atmosfery (4,8 × 1019 Bq) oraz 200 000 razy mniejsza od aktywności radionuklidów uwolnionych we wszystkich dotychczasowych eksplozjach jądrowych w atmosferze (2,2 × 1025 Bq). Natomiast aktywność radionuklidów uwolnionych ze zniszczonego reaktora do atmosfery była znacznie mniejsza: np. jodu-131 uwolniło się 3,3 × 1017 Bq, a cezu-137 – 7 × 1016 Bq.

W roku 1962, w którym dokonano najwięcej próbnych wybuchów jądrowych w atmosferze o całkowitej mocy rozszczepieniowej 76,6 megaton, 77 eksplozji wprowadziło do atmosfery niemal 1000 razy więcej jodu-131 (3,2 × 1020 Bq) i około 6 razy więcej cezu-137 (4,5 × 1017 Bq) niż wypadek czarnobylski. Wynika z tego, że wypadek czarnobylski uwolnił do atmosfery 12 razy mniej jodu-131 i 12 razy mniej cezu-137 niż eksplozja rozszczepieniowa o mocy 1 megatony. Jednak próby jądrowe dokonane zostały w miejscach odległych od okolic gęsto zaludnionych, a uwolnienia z elektrowni czarnobylskiej nastąpiły w terenie, gdzie gęstość zaludnienia była trzykrotnie większa niż średnio na Białorusi, 1,7 razy wyższa niż średnio na Ukrainie i podobna do gęstości zaludnienia w Polsce, Danii czy Szwajcarii.

Pomiary aerozoli zbieranych przy powierzchni ziemi i na dużych wysokościach w troposferze i stratosferze w Polsce wskazywały, że w pierwszych dniach po wypadku radioaktywność systematycznie spadała aż do 5 maja; 7 i 8 maja wzrosła dziesięciokrotnie, a następnie 11 maja znowu obniżyła się o kilka rzędów wielkości. Było to zgodne ze zmianami emisji obserwowanymi bezpośrednio w czarnobylskiej elektrowni. Ta fluktuacja emisji radionuklidów wynikała ze zmian skuteczności walki z ogniem w reaktorze i odcinania jego dostępu do atmosfery.

 

Skażenia i dawki promieniowania

 

W ciągu 10 dni emisji zmienne warunki pogodowe, z wiatrami wiejącymi w różnych kierunkach na różnych wysokościach, doprowadziły do bardzo skomplikowanej sytuacji skażeń (ryc. 1). Z całkowitej aktywności uwolnionego cezu-137,43% zdeponowało się w Związku Radzieckim, a 38% poza jego granicami w Europie, 8% na oceanach, a reszta w innych rejonach Półkuli Północnej.

WwCldej1

Ryc.1. Średnia depozycja cezu-137 na powierzchni gruntu w Europie (wg UNSCEAR, 1988).

 

Najwyższą „lokalną” depozycję cezu-137 poza Związkiem Radzieckim stwierdzono w Szwecji (85 kBq/m2), w Szwajcarii (43 kBq/m2), Bawarii (45 kBq/m2) i Austrii (33-59 kBq/m2). Średnia depozycja tego nuklidu w Szwecji wahała się w różnych rejonach od 0,8 do 31 kBq/m2, w Finlandii wynosiła 14,7 kBq/m2, Austrii 23,1 kBq/m2, w RFN od 2,7 do 16 kBq/m2, w Rumunii 4,5 do 18 kBq/m2, w Szwajcarii 1,3 do 14,8 m2, a w Polsce – 5,2 kBq/m2.

Skład izotopowy radionuklidów zdeponowanych w poszczególnych rejonach świata różnił się znacznie, co wynikało ze zmieniających się procesów emisji w zniszczonym reaktorze (zależnych głównie od zmian temperatury) i od sytuacji meteorologicznej. Stosunek jodu-131 do cezu-137 w chmurach radioaktywnych przelatujących nad Polską wahał się od 2,9 w dniu 29 kwietnia 1986 r. na wysokości 6 km, do 71 na wysokości 9 km w dniu 7 maja. Znalazło to odbicie w składzie radioizotopów zdeponowanych na powierzchni ziemi w poszczególnych krajach, w których średni stosunek jodu-131 do cezu-137 wahał się od 1 do 33. Oceny skażeń poszczególnymi izotopami potrzebne do obliczeń dawki promieniowania, oparte na pomiarze jednego radionuklidu, np. cezu-137 lub tzw. globalnej aktywności beta, nie mają więc sensu. Piszę o tym, ponieważ w Polsce panuje moda na tego rodzaju obliczenia, spóźniona o dobre 30 lat.

Poza granicami Związku Radzieckiego depozycja radionuklidów nigdzie nie spowodowała zagrożenia życia i zdrowia.

WwCldej2

Ryc. 2. Moc dawki promieniowania gamma wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej w końcu kwietnia 1986 r. (mGy/h) /wg Asmolov et al., 1987/.

 

Jak wykazały pomiary przeprowadzone w sierpniu 1986 r., moc dawki promieniowania w środku zniszczonego reaktora wynosiła ponad 100 Gy/h. Jak wynika z ryc. 2 z początkiem maja 1986 r. aż do odległości około 3 km do reaktora moc dawki wynosiła 100 mGy/h, aż do 10 km na zachód od reaktora – około 10 mGy/h, a do odległości 30 km na zachód – około 2 mGy/h. Dawka śmiertelna dla człowieka sięga od 3 Gy (kilka procent zgonów) do 6 Gy (niemal 100 procent zgonów).

W nowo zbudowanym mieście Prypeć, zamieszkanym przez 49 000 osób i położonym od 2,5 do 5 km na zachód od reaktora o godzinie 7.00 27 kwietnia 1986 r. moc dawki gamma sięgała od 1,8 do 6,0 mGy/h, a o godzinie 17.00 – 3,6 do 10 mGy/h.

Oznacza to, że w okolicach bliskich reaktora śmiertelna dawka promieniowania mogła łatwo zostać pochłonięta w ciągu kilkudziesięciu godzin, a w okolicach do 10 kilometrów – w ciągu kilku dni. Z ryciny 2 można wnosić, że dawka na całe ciało od 250 do 750 mSv, przyjęta w ZSRR jako poziom wymagający ewakuacji ludności, mogła być osiągnięta na bardzo dużym obszarze w ciągu kilku dni po awarii.

Jednak zasięg strefy śmiertelnego zagrożenia radioaktywnym skażeniem terenu był w przypadku katastrofy czarnobylskiej znacznie mniejszy niż po wybuchu bomby atomowej o mocy 1 megatony. W tym przypadku, 18 godzin po eksplozji, moc dawki 100 mGy/h sięgałaby na odległość 120 km w kierunku wiatru od miejsca wybuchu. Jednak zasięg plam skażeń, gdzie moc dawki promieniowania prawdopodobnie osiągnęła poziom zagrożenia śmiertelnego (rejon Żytomierza, Homla i Briańska, dla których źródła radzieckie nie podają wartości mocy dawek) był w przypadku Czarnobyla stosunkowo znacznie większy niż to obserwowano po wybuchach jądrowych przeprowadzonych w rejonach pustynnych i oceanicznych. Różnica wynikała z odmiennych warunków meteorologicznych w Europie wschodniej i na pustynnych poligonach atomowych oraz ze znacznie rzadszej sieci pomiarowej przy próbach oceanicznych.

WwCldej3

Ryc.3. Zasięg mocy dawki 100 mGy/h w końcu kwietnia 1986 r. po wypadku w Elektrowni Czarnobylskiej oraz rozmieszczenie rejonów silnych skażeń skąd ewakuowano ludność, w porównaniu z idealizowanym zasięgiem mocy dawki mGy/h po wybuchu jądrowym o mocy 1 megatony.

 

W innych rejonach i poza Związkiem Radzieckim maksymalne moce dawek osiągnęły poziom tysiące razy niższy. Np. w Szwecji – 9 µGy/h, w Austrii – 2,5 µGy/h, w Bawarii – 1,0 µGy/h.

Dawki promieniowania pochłonięte przez ludność w pierwszym roku po awarii pochodziły głównie od trzech izotopów: jodu-131, cezu-137 i cezu-134. Pozostałe izotopy, a wśród nich najważniejsze: tellur- -132 i ruten-103 – miały znacznie mniejszy udział. Dawka długoterminowa, z której większość zostanie zaabsorbowana w ciągu około 50 lat, spowodowana będzie głównie promieniowaniem cezu-137 i cezu- -134.

Do dawki na całe ciało w pierwszym roku po awarii promieniowanie radioaktywnej chmury wniosło mniej niż 1%, inhalacja około 6%, żywność i woda około 70%, a napromieniowanie zewnętrzne 23%. W poszczególnych krajach stosunki te różniły się dość znacznie. Dawka pięćdziesięcioletnia będzie pochodziła po połowie od napromieniowania zewnętrznego i przez drogę pokarmową.

Geograficzne rozmieszczenie depozycji radionuklidów, a więc i dawek otrzymywanych przez ludność, miała bardzo nieregularny, jakby „plamisty” charakter, co wynikało z niejednorodności opadów deszczu, kierunków wędrówki chmur radioaktywnych i wahań emisji z reaktora. Było tak zarówno w okolicach bliskich reaktora, jak i w odległości kilkuset kilometrów, gdzie depozycja radionuklidów była tak wielka, że zaistniała konieczność ewakuacji mieszkańców.

Podobnie zmieniło się geograficznie skażenie żywności, które w pierwszym roku zależało od sezonu wegetacyjnego. Stężenie jodu-131 w mleku, które mogło stanowić największe zagrożenie dla małych dzieci w maju 1986 r., w większości najsilniej skażonych krajów europejskich sięgało kilkuset Bq/l. Było zatem poniżej „wtórnego awaryjnego poziomu odniesienia” (derived emergency reference level – DERL) 2000 do 20 000 Bq/l, ustalonego przez brytyjski National Radiological Protection Board (NRPB) i ogłoszonego w marcu 1986 r., tj. przed wypadkiem w Czarnobylu. W niektórych rejonach Związku Radzieckiego (Płd. Białoruś, Płn. Ukraina i sąsiednie rejony Rosji) stężenie jodu-131 w mleku sięgało 40 000 do 400 000 Bq/l, a więc przekraczało wartości DERL.

Brytyjskie wartości DERL przyjęto dla cezu-137: w mleku 36 000 Bq/l, w jarzynach zielonych 1 900 000 Bq/l, a w owocach 2 800 000 Bq/l. W pobliżu Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej w 1986 r. ułamek żywności skażonej powyżej norm radzieckich sięgał 10 do 30%. Poza Związkiem Radzieckim stężenia cezu-137 w żywności były zwykle setki tysięcy razy niższe od wartości DERL, opartych na zaleceniach Międzynarodowej Komisji Ochrony Radiologicznej i na aktualnej wiedzy radiologicznej. Jednak w niektórych krajach wielkie ilości pożywienia zostały zniszczone, co spowodowało wiele milionów dolarów strat. Powodem tego było wprowadzenie ad hoc znacznie surowszych limitów skażeń żywności, jakie w niektórych krajach były 50 000 razy niższe od norm brytyjskich. Limity te wprowadzono po pierwszej fali radioaktywności, która objęła Polskę i inne kraje sąsiadujące z ZSRR, a jeszcze nie dotarła dalej na zachód. Był to poziom tysiące razy niższy od norm brytyjskich i amerykańskich, a samych Brytyjczyków zmuszono do porzucenia własnych norm. Nasz eksport natychmiast odczuł skutki tych zarządzeń, które były korzystne (tylko początkowo) dla zachodnich producentów żywności.

Polityczno-merkantylny charakter tych działań obrazuje zarządzenie wydane w jednym z krajów Bliskiego Wschodu (w którym poziom wiedzy radioekologicznej – jak sądzę, jest raczej wysoki), gdzie limit skażenia cezem-137 dla żywności importowanej z Europy Wschodniej ustalono na 250 Bq/kg i 600 Bq/kg dla żywności z Europy Zachodniej.

Najwyższe dawki promieniowania (poza ratownikami i personelem elektrowni jądrowej) otrzymała grupa 88 000 osób ewakuowana z Prypeci i okolic, 2500 osób ewakuowanych z rejonu Homla na Białorusi (140 km N od Czarnobyla), 1000 osób z rejonu Żytomierza (170 km SE od Czarnobyla) oraz 1000 osób z Briańska, w Rosji (350 km NE od Czarnobyla) (tabela 3). Wśród nich najbardziej narażoną grupą byli ci, których obowiązki zmuszały do długotrwałego przebywania na otwartej przestrzeni: lekarze, pracownicy służb komunalnych i milicjanci. Za pomocą dozymetrii biologicznej, opartej na mierzeniu liczby aberracji chromosomowych w limfocytach, stwierdzono, że w tej specjalnie narażonej grupie średnia dawka zaabsorbowana przez całe ciało wynosiła 130 mSv. Natomiast średnia dawka wśród 88 000 osób ewakuowanych z Prypeci i okolic sięgała około 30 Sv, tj. 15 razy powyżej rocznej dawki naturalnej. W niektórych wioskach (Tłusty Las, Kopacze) indywidualne dawki sięgały do 400 mSv.

 

Tabela 3. Średnia dawka od odpadu czarnobylskiego na całe ciało (w mSv i w procentach dawki naturalnej) w pierwszym roku i w ciągu 50 lat (wg UNSCEAR, 1988 i Il’in i Pavlovskij, 1987).

Ludność W pierwszym roku Po 50 latach
[mSv] [%] [mSv] [%]
Ewakuowani 40 1600 40,8 33
Płd. Europa 0,51 21 1,18 1
Środkowa Europa 0,34 14 0,92 0,77
Polska 0,24 10 0,74 0,62
ZSRR 0,26 11 0,82 0,68
Płn. Europa 0,22 9 0,91 0,76
Zach. Europa 0,06 2,5 0,17 0,14
Płn. Ameryka 0,001 0,04 0,005 0,004
Średnia dawka naturalna 2,4 100 120,0 100

 

Dawka na tarczycę wśród ewakuowanych osób wynosiła średnio 300 mSv, a 1% osób otrzymało dawkę do 1300 mSv, co można porównać z dawką interwencyjną – od 500 do 5000 mSv zalecaną przez organizacje międzynarodowe.

Poza grupą osób ewakuowanych, pierwszoroczna dawka na całe ciało była o kilka rzędów wielkości niższa (tab. 3). Sięgała ona w Europie od 0,002 mSv w Portugalii do 0,65 mSv w Austrii, tj. stanowiła odpowiednio 0,08 do 28% rocznej dawki naturalnej. Polska znalazła się na 11 miejscu z dawką średnią wynoszącą 0,24 mSv.

Dawka długoterminowa sięgać będzie od 0,005 mSv w Północnej Ameryce do 1,18 mSv w Południowej. W ciągu 50 lat ludność żyjąca w tych regionach otrzyma średnią dawkę promieniowania ze źródeł naturalnych sięgającą około 120 mSv, tzn. opad czarnobylski zwiększy ją w tym czasie o 0,004 – 1%. (tab. 3). W Polsce dawka pięćdziesięcioletnia od tego opadu sięgać będzie średnio 0,74 mSv, tj. 0,62% dawki naturalnej. Natomiast w grupie osób ewakuowanych dawka pięćdziesięcioletnia sięgnie 40,8 mSv, tj. 33% dawki naturalnej.

 

Zgony nowotworowe

 

Dawki promieniowania pochłonięte od opadu czarnobylskiego przez ludność Półkuli Północnej są tak małe, że nie można z żadną pewnością stwierdzić, iż mogą one mieć wpływ szkodliwy lub dobroczynny. Sądzę, że obliczenie odpowiadającej im liczby zgonów nowotworowych wkracza w dziedzinę fantazji. Ponieważ bardzo wiele ludzi żyje na Półkuli Północnej, mnożąc teoretyczne współczynniki ryzyka przez niemal dowolnie znikome wartości dawek otrzymuje się wielkie liczby zgonów.

Współczynniki ryzyka popromiennego używane zwykle w tego rodzaju obliczeniach zostały opublikowane przez Komitet UNSCEAR w 1977 r. i następnie przyjęte przez Międzynarodową Komisję Ochrony Radiologicznej. Opracowano je dla celów ochrony poszczególnych osób przed promieniowaniem oraz dla ustalenia przepisów i polityki ochrony. Są one oparte ha wynikach badań epidemiologicznych grup ludności narażonych na bardzo wysokie dawki promieniowania, przy wysokich mocach dawek. Nieograniczone stosowanie wartości tych współczynników do oceny skutków małych dawek i małych ich mocy, a następnie twierdzenie, że wyniki obliczeń przedstawiają biologiczną rzeczywistość, jest nie do przyjęcia z punktu widzenia epidemiologii. Stosowanie ich do sytuacji czarnobylskiej, nawet do oceny liczby dodatkowych zgonów nowotworowych w najsilniej narażonej grupie osób ewakuowanych z pobliża elektrowni, wydaje się nieuzasadnione. Jednak dla ilustracji zagadnienia przedstawię tę ocenę.

Dawka promieniowania pochłonięta w ciągu 50 lat po wypadku (40,8 mSv) przez 115 000 osób ewakuowanych, będzie co najmniej 2 rzędy wielkości większa niż w innych grupach ludności narażonych na opad ze zniszczonego reaktora (tab. 3). Stosując nowy współczynnik ryzyka nowotworowego (przyjęty w 1983 r. przez UNSCEAR), wynoszący średnio 65 dodatkowych zgonów na 1000 osób i na 1 Gy, oraz przyjmując, za UNSCEAR, że współczynnik redukcji dla ryzyka przy małych dawkach i niskich mocach dawek ma średnio wartość 5, można obliczyć, że liczba dodatkowych zgonów nowotworowych, która w tej grupie osób mogłaby powstać, wynosi 60 (od 28 do 92). Ta hipotetyczna liczba dodatkowych zgonów nie mogłaby nigdy być wykryta wśród 23 000 naturalnych zgonów nowotworowych, których należy oczekiwać wśród osób ewakuowanych.

Sam Komitet UNSCEAR w swoim raporcie czarnobylskim powstrzymał się od oceny prawdopodobieństwa powstania zgonów nowotworowych, ponieważ uważa, że stosowalność współczynników ryzyka do tej sytuacji jest wątpliwa. Komitet natomiast stwierdził, że poniżej pewnego poziomu dawki nie powstaje statystycznie znacząca liczba dodatkowych zgonów nowotworowych, w porównaniu z populacją kontrolną. Poniżej tego poziomu dawki nie można zaobserwować zwiększenia ryzyka nowotworowego i dlatego nie może ono być wprost określone (UNSCEAR, 1988). Dawka, poniżej której nigdy nie zauważono żadnego nowotworu, wynosi 200 mSv.

Dawka promieniowania od opadu czarnobylski ego zaabsorbowana przez najbardziej narażoną grupę ludności ewakuowanej, tj. około 40 mSv, będzie pięciokrotnie niższa od tej dawki. Zajmowanie się oceną liczby dodatkowych zgonów nowotworowych dla innych populacji, narażonych na dawki od czarnobylskiego opadu o kilka rzędów wielkości niższe niż w grupie ewakuowanej, jest ćwiczeniem nie mającym związku z rzeczywistością.

 

Straty w środowisku

 

Spośród roślin najbardziej ucierpiały drzewa iglaste. Największe straty powstały w lasach sosnowych, w których dawka pochłonięta sięgała 80 – 100 Gy. Obszar objęty zniszczeniem sięgał w zimie 1986/87 – 400 hektarów. Lasy liściaste praktycznie nie uległy uszkodzeniu. W rejonach o dawce poniżej śmiertelnej dla drzew iglastych (8-10 Gy) niektóre młode drzewa (10-12-letnie), również wymarły, a 90 – 95 % z nich miało objawy martwicy. W rejonach dawek 2 – 4 Gy większość sosen miała krótsze zakrzywione i pogrubione przyrosty, z częściowo tylko zachowanymi szpilkami. W szpilkach nienormalnych przyrostów obserwowano zniszczenie kompleksu chlorofilo-białkowo-lipidowego.

Od września 1986 r. obserwowano inwazje larw Monchamus galloprovinceali pistor w powalonych pniach sosen, w rejonach gdzie moc dawki sięgała do 40 mR/h. W larwach tych nie zauważono odstępstw od normalnej morfologii. Należy oczekiwać masowej inwazji tego szkodnika w osłabionych lasach sosnowych i masowego wymierania sosen na terenach skażonych w okresie następnych 8 do 10 lat.

W trawach zauważono znamienne statystycznie zwiększenie liczby mutacji na terenach objętych mocą dawki powyżej 0,05 mGy/h.

Wśród 29 rodzin dzikich, narażonych na moc dawki 0,1 – 2,5 mGy/h masa nasion i siła kiełkowania uległy zmniejszeniu.

Trzydziestokrotne zmniejszenie mezofauny glebowej, zamieszkującej ściółkę leśną, obserwowano w lipcu 1986 r. na terenach sąsiadujących z elektrownią czarnobylską. Na terenach rolnych redukcja mezofauny glebowej była 2-3-krotna, jak również zauważono zmniejszoną reprodukcję populacji. W przeciwieństwie do lasów, gdzie wczesne stadia larwy i nimfy nie występowały, na terenach rolniczych śmiertelność młodych zwierząt była znacznie niższa, tylko ok. 4 razy większa niż na terenach nie skażonych.

Katastrofalne zmiany w ściółce leśnej występowały przy dawkach ok. 29 Gy, dawki ok. 8 Gy powodowały nieznaczne, ale wykrywalne zmiany. Na terenach rolniczych, nawet przy dawkach sięgających 86 Gy, zwierzęta żyjące w glebie nie ucierpiały wiele, prawdopodobnie wskutek dobrej ochrony przed promieniowaniem beta przez warstwę gleby oddzielającą je od powierzchniowego opadu.

Dominujące mutacje letalne obserwowano u muszek owocowych. Ich częstość sięgała ok. 15% przy mocy dawki 0,01 – 08 mGy/h, 9% przy 0,02 – 0,06 mGy/h i 6% przy 0,002 – 0,03 mGy/h. Normalna częstość tych mutacji u muszek nie napromienionych wynosi 4,3%.

Nie zauważono zwiększonej śmiertelności, zmniejszenia płodności lub migracji dzikich zwierząt kręgowych w pierwszym okresie po wypadku. Jednak na silnie skażonych terenach, gdzie moc dawki wahała się od 0,0004 do 4,0 mGy/h, ocenia się, że dawka pochłonięta przez gryzonie musiała sięgać od 6 do 60 Gy od napromieniowania zewnętrznego i ok. dziesięciokrotnie mniej od spożytych radionuklidów, a więc należałoby oczekiwać, że 50 do 90% gryzoni powinno zginąć na tych terenach (LD 50 dla gryzoni wynosi 6- 12 Gy). Na tych terenach zaobserwowano jednak na wiosnę 1987 r. silny wzrost liczby gryzoni, co wynikało prawdopodobnie z migracji z rejonów przyległych na pola z pozostawionymi uprawami, opuszczone przez ludzi i zwierzęta domowe. Liczba gryzoni wzrosła na całym skażonym terenie z ok. 56 zwierząt na hektar przed awarią do 600 na hektar w 1987 r.

Zwiększoną częstość aberracji chromosomowych zauważono u dzikich gryzoni, natomiast stwierdzono brak zmian genetycznych u zwierząt wodnych żyjących w zbiorniku wody chłodzącej elektrowni czarnobylskiej.

 

Po dwóch latach

 

Jak wynika z rozmów, które niedawno przeprowadziłem z członkami delegacji radzieckiej w UNSCEAR oraz z innymi osobami, które w maju 1988 r. zwiedzały rejon Czarnobyla, z początkiem 1988 r. mieszkańcy 16 wiosek mniej skażonych – w sektorach zewnętrznych strefy 30 kilometrowej, powrócili do swoich domów. Przewiduje się, że w wyniku działania procesów naturalnych cały obszar między 10 a 30 km od elektrowni powróci do warunków praktycznie przedwypadkowych w ciągu około 10 lat. Już obecnie w wielu rejonach, zwłaszcza północno-wschodnich i południowych, warunki spełniają wymagania ochrony radiologicznej. Jednak nadal utrzymuje się tam zakaz osiedlania, który będzie obowiązywał prawdopodobnie przez kilka lat.

Około 20 wiosek wewnątrz strefy 30-kilometrowej zostało zasiedlonych bez zezwolenia władz przez około 1000 starszych osób. Narażenie na promieniowanie zewnętrzne nie będzie dla nich stanowiło zagrożenia. W pobliżu samej elektrowni, gdzie drzewa z wymarłego lasu zostały usunięte, prowadzi się obecnie zalesianie.

Miasto Czarnobyl jest ponownie zasiedlone i służy jako zaplecze dla akcji dekontaminacyjnej, w której bierze udział ok. 10 000 osób. Miasto Prypeć jest obecnie odkażane i prawdopodobnie po kilku latach wszystkie mieszkania będą gotowe do przyjęcia powracającej ludności.

Reaktory nr 1 i 2 elektrowni czarnobylskiej pracują ponownie od lutego 1987 r., a reaktor nr 3 od grudnia 1987 r.

Masowe badania lekarskie, które objęły ponad 1 milion osób spośród ludności eksponowanej na opad czarnobylski, jak dotąd nie wykazały odstępstw od normalnego stanu zdrowia, które mogłyby być związane z napromieniowaniem.

 

Wnioski

 

Zagrożenie dla ludności wywołane awarią czarnobylską wynikało wyłącznie z uwolnienia do atmosfery wielkich ilości substancji radioaktywnych. W porównaniu z innymi uwolnieniami katastroficznymi, wywołanymi przez człowieka i naturalnymi, liczba dawek szkodliwych cezu-137 uwolnionych z uszkodzonego reaktora była dziesięciokrotnie niższa niż dawek izocjanku metylu, uwolnionego np. podczas katastrofy fabryki pestycydów w Bhopalu (Indie) w grudniu 1984 r. (gdzie zginęło 2346 osób, a 40 000 zostało ciężko poszkodowanych) oraz dziesiątki tysięcy razy niższa od liczby dawek szkodliwych dwutlenku węgla uwolnionych w czasie naturalnej katastrofy w Jeziorze Nyos w Kamerunie, w sierpniu 1986 r. (gdzie zmarło około 1700 osób) (tabela 4). Po wypadku w elektrowni czarnobylskiej nie wystąpiły wśród ludności żadne zgony ani uszkodzenia ciała.

Brak zgonów wśród ludności wynikał z dwóch przyczyn: 1) stosunkowo niskiej toksyczności uwolnionych substancji, których działanie zależało od dość długiego czasu potrzebnego do pochłonięcia szkodliwych dawek promieniowania; umożliwiło to przeprowadzenie skutecznych operacji ratowniczych, oraz 2) koncentracji ogromnych zasobów wielkiego kraju dla przeciwdziałania skutkom katastrofy. Prawdopodobnie system społeczny i polityczny Związku Radzieckiego ułatwił tę koncentrację.

Odległe skutki zdrowotne, tj. zgony nowotworowe wywołane małymi dawkami promieniowania pochłoniętymi przez ludność, jeżeli w ogóle mogły powstać, będą poniżej progu wykrywalności.

Długotrwałe skutki środowiskowe są obecnie  ograniczone do obszaru ok. 20 km2, który składa się w połowie z terenów uprawnych i w połowie z lasów i nieużytków.

Opad czarnobylski był łatwo wykrywalny dziesiątki tysięcy kilometrów od źródła emisji nie dlatego, że masy radionuklidów były wielkie – zaledwie 28 kg cezu-137 i 370 g jodu-134, ale ze względu na niezwykle wysoki poziom systemów monitoringu promieniowania jonizującego, istniejących w wielu krajach. Obecnie stosowane metody monitoringu wykrywają rutynowo skażenia radionuklidami na poziomie wiele milionów razy niższym niż nieradioaktywnych substancji toksycznych. W chwili wypadku, tysiące stacji zorganizowanych w liczne systemy monitoringu śledziło bezustannie poziom promieniowania w środowisku. Była to sytuacja wyjątkowa, nie mogąca się zdarzyć w przypadku innych czynników szkodliwych, ponieważ dla żadnego z nich nie rozwinięto ani tak czułych metod wykrywania, ani tak rozległych systemów monitoringu.

 

Tabela 4. Porównanie emisji do atmosfery substancji toksycznych z Czarnobylskiej E. J. i z innych źródeł.

Źródło emisji i substancja

[Bq lub g]

Liczba[i] jednostek szkodliwych Wczesne zgony (Z)

ciężkie uszkodzenia (U)

Wybuchy jądrowe – 1962
Cs-137 4,5E17 1,3E9 0 Z
J-131 3,2E20 2,4E10 0 U
Czarnobyl, 1986
Cs-137 8,9E16 2,5E8 31 Z
J-131 1,7E18 1,3E8 203 U
Three Mile Island, 1979
Cs-137 ~0 0 Z
J-131 5,5E11 0 U
Bhopal, Indie, 1984
izocjanek metylu ~30E6 2,3E9 2346 Z

~40000 U

Jezioro Nyos, Kamerun, 1986
dwutlenek węgla 2,4E12 1,7E12 1700 Z
Naturalna roczna emisja Rn-222 z powierzchni Ziemi do atmosfery 4,8E19 ? U

 

Paradoksalnie – doskonałość ochrony radiologicznej była jedną z przyczyn lęku ludności, jaki wystąpił w wielu krajach Półkuli Północnej. Sygnały czarnobylskie wykryte przez systemy monitoringu poza Związkiem Radzieckim były tysiące razy poniżej niebezpiecznego poziomu promieniowania, ale jednocześnie były one tysiące razy powyżej poziomu przedawaryjnego. Ani publiczność, ani władze, ani znaczna część ekspertów – nie były przygotowane do racjonalnego reagowania na te sytuacje, a ich percepcja była często zakłócona czynnikami politycznymi i emocjonalnymi, którym poddana jest sprawa energetyki jądrowej.

Prawdopodobnie, w dalszej perspektywie, wypadek czarnobylski wpłynie na ukształtowanie się bardziej racjonalnego poglądu na energetykę jądrową, toteż i sygnały ewentualnego odległego wypadku radiacyjnego nie będą natychmiast wzbudzały lęku i grozy.

Gdyby jednak katastrofa zdarzyła się nie w czasie pokoju, lub gdyby z innych powodów właściwe przedsięwzięcia ratownicze nie mogły być podjęte, skutki emisji radionuklidów z reaktora czarnobylskiego mogłyby być znacznie groźniejsze.

Rzeczywiste zagrożenie radiacyjne ludności wystąpiło na terenach w promieniu około 30 km od elektrowni oraz w „plamach skażeń” do kilkuset kilometrów od elektrowni. Monitorowanie promieniowania na takim terytorium okazało się niezmiernie trudnym zadaniem logistycznym, do którego potrzebna była wielka liczba zespołów radiometrycznych oraz zwiad lotniczy. W sytuacjach gdy taki monitoring byłby niemożliwy, np. w czasie wojny, nie można by wcześniej ostrzec ludności. To, jak również trudności ze zorganizowaniem masowej ewakuacji, odkażania ludzi, pojazdów, ulic, itp. spowodowałoby bardzo wysokie bezpośrednie straty ludzkie na tych terenach, rzędu dziesiątków do setek tysięcy osób.

Pomimo, że ok. 70% dawki promieniowania w pierwszym roku po awarii pochłonięto drogą pokarmową, skażenie terenów rolniczych nie miałoby większego znaczenia dla przeżycia ludności w sytuacjach, gdy nie można by zastosować tak skutecznych środków ratowniczych w przypadku Czarnobyla. Mogłoby to jednak prowadzić do zwiększenia zachorowań na nowotwory i choroby dziedziczne, natomiast bezpośrednie zagrożenie życia ludzi byłoby ograniczone wyłącznie do krótkoterminowego napromieniowania zewnętrznego.

Uwolnienie substancji radioaktywnych z reaktora czarnobylskiego trwało 10 dni. W tym czasie spaliło się około 10% grafitu i uwolniło się 15 do 55% lotnych radionuklidów. Przy braku akcji ratowniczej, to uwolnienie mogłoby trwać znacznie dłużej, prowadząc do większego napromieniowania lokalnego i regionalnego ludności i ekosystemów. Długie uwalnianie radionuklidów z reaktorów typu innego niż RM BK, nie zawierających grafitu, mogłoby również się zdarzyć, gdyż ciepło promieniowania radionuklidów w rdzeniu byłoby do tego wystarczające.

Wypadek w czarnobylskiej elektrowni jądrowej udowodnił, że w warunkach pokoju nawet największa z możliwych awaria reaktora energetycznego nie powoduje strat wśród ludności. Jak większość wielkich dzieł technicznych współczesności, reaktory jądrowe stanowią wielkie potencjalne źródła zagrożenia i sama ich obecność zwiększa niebezpieczeństwo skutków wojen, które stają się coraz bardziej anachroniczną spuścizną historii. Wydaje się, że do życia w pokoju zmusza nas rozwój nauki i techniki. On jest głównym źródłem zachodzących obecnie zmian kulturowych i sposobu myślenia, które wiodą w stronę wygaszania agresywnych instynktów społecznych. Te zmiany oraz otwarcie praktycznie nieograniczonego skarbca energii, jakim są reakcje jądrowe, będą prawdopodobnie najważniejszym wkładem, który wiek XX wniesie w przyszłość.

 

Objaśnienia symboli

 

Gy (gray) – jednostka dawki promieniowania jonizującego pochłoniętego w materii (J/kg).

Sv (sievert) – jednostka równoważnika dawki promieniowania jonizującego uwzględniająca różnice skuteczności biologicznej różnych rodzajów promieniowania [J/kg].

Bq (becquerel) – jednostka aktywności substancji promieniotwórczej, równa jednemu rozpadowi atomu na sekundę.

LD50 – połowiczna dawka śmiertelna promieniowania lub substancji trującej, po której zginie 50% narażonej populacji.

[1] Patrz również art. prof. Z. P. Zagórskiego: Chemia katastrof w Windscale i Czarnobylu. „Problemy: nr 11/1988 (Red.)

[i] Jednostki dawek szkodliwych przyjęto jako: 1) aktywność pochłoniętych radionuklidów, dająca dawkę promieniowania 5 Gy, tj. 3,6E8 Bq cezu-137 i 1,3E10 Bq jodu-131 oraz 2) jako LD50 dla izocjanku metylu 1,3E2 i 1,4 g dwutlenku węgla.

Opublikowano Czarnobyl, Historia | Dodaj komentarz

Sortowanie Favorites (Ulubionych) w Edge

Jak wiadomo w Edge posortować Ulubionych (dalej zwanymi dla uproszczenia Favorites) się nie da. Taka cecha…

Nie przeszkadzało mi to, bo przed importem z IE były posortowane, a zmian w Edge wiele nie było.

Ale przyszła chwila instalacji Windows Phone 10 na smartfonie… Po instalacji urządzenia się zsynchronizowały – no i zrobił się problem:

  • jeżeli miałem w Favorites folder A z zawartością 5 linków,
  • to teraz miałem dwa foldery A, odległe od siebie, jeden zawierający 2 linki, a drugi 3.

Rozmnożyło się tak większość folderów, i korzystanie z Favorites stało się mordęgą.

 

Więc trzeba było poszukać. W win10-edge-favorites-folder-location była informacja o konfiguracji.

W katalogu C:\Users\%UserName%\AppData\Local\Packages\Microsoft.MicrosoftEdge_8wekyb3d8bbwe\RoamingState znajdują się pliki o nazwach takich jak: {00516beb-9ef3-4a06-8a1c-a7760fcb37e8}.json

 Nazwa, jak widać to Guid, a sam plik to zserializowana klasa.

Odtworzona klasa wygląda tak:


 

[DataContract]
public class Favorite
{
 [DataMember]
 public int Collection;
 [DataMember]
 public int SchemaVersion;
 [DataMember]
 public string ItemId;
 [DataMember]
 public string ParentId;
 [DataMember]
 public Int64 OrderNumber;
 [DataMember]
 public bool IsFolder;
 [DataMember]
 public string Title;
 [DataMember]
 public string URL;
 [DataMember]
 public UInt32 DateUpdatedLow;
 [DataMember]
 public UInt32 DateUpdatedHigh;
 [DataMember]
 public string FaviconFileContent;
 //
 public string OrderNumberAsText
 {
 get
 {
 return DateTime.FromFileTime(OrderNumber).ToString("yyy.MM.dd HH:mm:ss");
 }
 }
 //
 public Int64 DateUpdated
 {
 get
 {
 UInt64 u = DateUpdatedHigh;
 u <<= 32;
 u |= DateUpdatedLow;
 //
 return (Int64)u;
 }
 set
 {
 UInt64 uH = (UInt64)value;
 UInt64 uL = uH & 0xFFFFFFFF;
 uH >>= 32;
 //
 DateUpdatedLow = (UInt32)uL;
 DateUpdatedHigh = (UInt32)uH;
 }
 }
 public string DateUpdatedAsText
 {
 get
 {
 return DateTime.FromFileTime(DateUpdated).ToString("yyy.MM.dd HH:mm:ss");
 }
 }
 //
 public override string ToString()
 {
 string s = "";
 //
 s += string.Format("Collection:{0}{1}", Collection, Environment.NewLine);
 s += string.Format("SchemaVersion:{0}{1}", SchemaVersion, Environment.NewLine);
 s += string.Format("ItemId:{0}{1}", ItemId, Environment.NewLine);
 s += string.Format("ParentId:{0}{1}", ParentId, Environment.NewLine);
 s += string.Format("OrderNumber:{0}{1}", OrderNumberAsText, Environment.NewLine);
 s += string.Format("IsFolder:{0}{1}", IsFolder, Environment.NewLine);
 s += string.Format("Title:{0}{1}", Title, Environment.NewLine);
 s += string.Format("URL:{0}{1}", URL, Environment.NewLine);
 s += string.Format("FaviconFileContent:{0}\n", FaviconFileContent);
 s += string.Format("DateUpdated:{0}{1}", DateUpdatedAsText, Environment.NewLine);
 //
 return s;
 }
}

Zostało to, na wszelki wypadek opakowane:

 public class FileFavorite
 {
 public string FName;
 public Favorite F;
 }

 

ItemId i ParentId to Guidy, jeżeli ParentId jest równy „{fddf6d73-3ca3-456b-946a-96b379ad4a44}” to element znajduje się w głównym katalogu. ItemId zawsze był taki sam, jak w nazwie pliku.

OrderNumber, wbrew pozorom, to data w formacie FileTime. Określa ona kolejność wyświetlania elementów w Edge.

DateUpdatedLow, DateUpdatedHigh to połówki daty w formacie FileTime.

I tylko te elementy klasy zmieniałem, pozostawiając resztę.


Przy okazji zrobiłem formalne sprawdzenie poprawności danych: sieroty i duble. Sierot nie było, ale okazało się że prawie połowa wpisów to duble… Co ciekawe, nie były one widoczne.

Wczytana lista Guidów nie będącym plikami i których przodkiem był root, była grupowana po Title. W tych grupach, gdzie było > 1 elementów, wszystkie elementy poza pierwszym były usuwane, a w ParentId elementów będących ich potomkami wpisywany był ParentId pierwszego.

Zadziałało, chociaż by Edge zauważył zmianę trzeba było wejść i wyjść z jakiegoś katalogu Favorites.


A tutaj przykład posortowania Favorites:

static string rootId = „{fddf6d73-3ca3-456b-946a-96b379ad4a44}”;// na innym PC był taki sam

List<FileFavorite> lf = new List<FileFavorite>();// wszystkie Fav.

long ct = DateTime.Now.ToFileTime();
//
var AllFav = (from x in lf orderby x.F.Title orderby !x.F.IsFolder where (x.F.ParentId == rootId) select x).ToList();
//
DateTime ord = DateTime.Now;
TimeSpan m1 = new TimeSpan(0, 1, 0);
ord = ord.Subtract(new TimeSpan(0, AllFav.Count() * 3, 0));
//
for (int j = 0; j < AllFav.Count(); j++)
{
 AllFav[j].F.DateUpdated = ct;
 AllFav[j].F.OrderNumber = ord.ToFileTime();
 //
 Console.WriteLine(AllFav[j].F.Title);
 WriteFavorite(dstFav, AllFav[j]);
 //
 ord = ord.Add(m1);
}
//

Funkcje użytkowe:

  • deserializacja
  • serializacja

(ciekawostką jest to, że Edge używa innego serializera, bo DataContractJsonSerializer zamienia `/’ na `\/’, a tego w danych nie było. Ale to bez znaczenia, obydwie postacie są prawidłowe.)


 

public static FileFavorite ReadFavorite(string f)
{
 Byte[] bb = File.ReadAllBytes(f);
 MemoryStream ms = new MemoryStream(bb);
 ms.Position = 0;
 Favorite fv = (Favorite)ser.ReadObject(ms);
 //
 FileFavorite ffv = new FileFavorite()
 {
 FName = Path.GetFileNameWithoutExtension(f),
 F = fv
 };
 //
 if (ffv.FName != ffv.F.ItemId)
 {
 throw new Exception("ffv.Id != ffv.F.ItemId");
 }
 return ffv;
}

 

public static void WriteFavorite(string path, FileFavorite ffv)
{
 MemoryStream ms = new MemoryStream();
 ser.WriteObject(ms, ffv.F);
 ms.Seek(0, SeekOrigin.Begin);
 byte[] bb = ms.ToArray();
 string filename = Path.Combine(path, ffv.FName + ".json");
 File.WriteAllBytes(filename, bb);
}

Aktualizacja 2017

Teraz to nie pliki są używane, tylko baza danych i dane znajdujące się w:

%LOCALAPPDATA%\Packages\Microsoft.MicrosoftEdge_8wekyb3d8bbwe\AC\MicrosoftEdge\User\Default\DataStore\Data\nouser1\120712-0049

a konkretnie to ta baza danych:

 DBStore\spartan.edb

Do edycji bazy polecam program:

http://www.emmet-gray.com/Articles/EdgeManage.html

Ćwiczyłem to, gdy po aktualizacji zniknęła mi połowa favorities. Szczęśliwie, na innej maszynie pozostały właściwe dane

Opublikowano c#, Komputery i Internet | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Moduł oświetlenia LED i jego zastosowanie

Chciałem zrobić uniwersalny moduł LED, możliwy do wykorzystania w różnych zastosowaniach.

Zdecydowałem się na moc 10W: LEDa daje wtedy sensowną ilość światła (mniejsze moce nadają się wyłącznie do tworzenia nastrojowego oświetlenia), a chłodzenie bierne nie jest problemem.

LED

LED – COB 10W Ciepły. (Tam, gdzie stale przebywają ludzie tylko ciepłe, tam gdzie tylko chwilowo – zimne, bo dają więcej światła.)

Otwory montażowe rozmieszczone są w kwadracie, o siatce 1/10 cala. Jako szablon można wykorzystać uniwersalną płytkę drukowaną z nawierconymi otworami.

Zasilacz

Chyba taki.

Wybór zasilacza

Jedyne, na co należy zwrócić uwagę, to dopasowanie LED do zasilacza; białe LED występują w dwu odmianach:

  • zawierającej 9 led połączonych szeregowo,
  • zawierającej 3 równolegle połączone zestawy 3 led połączonych szeregowo.

Pierwsza ma napięcie przewodzenia ~11V i prąd ~900mA, druga: ~33V i ~300mA (dane rzeczywiste mogą sporo się od tych różnić).

 Budowa

Radiator okazała się być trochę za duży, ale to nie szkodzi – bo pasuje do rozmiarów zasilacza, a i lepsze chłodzenie LEDzie posłuży.

Śrubki mocujące moduł to M3, w radiatorze zostały wywiercone i nagwintowane dwa otwory M4, służące do mocowania go do obudowy.

Moduł od przodu:

ml10_front

Moduł od tyłu:

ml10_back

Dwa moduły zostały zamontowane w obudowie świetlówki, w łazience.
Światła było wystarczająco dużo, ale wystąpił ciekawy efekt.
Na białych powierzchniach pojawiły się pasy.

Zbiornik spłuczki:

ml10_zbiornik spluczki

Sufit (uwydatnione):

na suficie

Skąd to się wzięło? Z klosza świetlówki, ukształtowanego w pryzmaty:

ml10_obudowa swietlowki

Teraz już wiadomo, dlaczego żarówki LED mają matowe bańki… – niebieski LED i żółty luminofor…

W następnym podejściu do tematu w oprawie zostały asymetrycznie umieszczone moduły LED w kształcie pasków, 3 × 10W. I to jest chyba optymalna moc dla łazienki.
Efekt został znacznie zniwelowany, ale nie do końca.

Opublikowano Elektronika | Otagowano , | Dodaj komentarz

Overmax z firmowym trojanem

Początkiem było urwanie ziemnego kabla telefonicznego przez ciężarówkę.

Netii naprawa tego, skądinąd prosta, zajęła dwa tygodnie.

Szczęśliwie miałem, zamówioną na wszelki wypadek, kartę Aero 2. Telefon posłużył do kupienia modemu na Allegro – i po kilku dniach Internet był. Znośny, aczkolwiek mocno rozbudowane strony nie zawsze się ładowały.

 A jak Netia naprawiła, postanowiłem się zabezpieczyć na przyszłość – i kupiłem w Proline najtańszy tablet z obsługą Aero 2: Overmax qualcore 7022 3G.

Co do tabletu: dziadostwo – bardzo marny smartfon przerobiony na tablet. Wyjątkowo zła kamera, akumulator trzymający dzień.

 Pierwszą niespodzianką było samorzutne otwieranie się w przeglądarce strony `m.yoyogame.net’. W każdej przeglądarce… Przez jakiś czas UC Browser tylko temu się nie dawał.

Przeglądanie sieci stało się skrajnie niewygodne.

Zacząłem się przyglądać systemowi.

Na pulpicie samorzutnie tworzyła się ikona `powerclean’ – różniąca się od ikony programu `powerclean’.

Dokształciłem się.

Skan przez Malwarebytes wyjaśnił sytuację – trojan w systemowej aplikacji `GoogleSearch.apk’. Systemowej – czyli nie do usunięcia przez użytkownika.

Trojan tworzył na karcie SD plik `PowerClean.apk’.

VirusTotal potwierdził – malware…

 Myślałem, że złapałem to sam, ale kilkukrotne resetowanie instalacji wyjaśniło, że nie trzeba nic robić by trojan się pojawił – wystarczy tylko poczekać…

redline


Otwarcie jakiejkolwiek przeglądarki skutkuje otwarciem strony yoyogame.net.

01 yoyogame

 


Sam z siebie pojawia się komunikat „Shortcut `power clean’ created”

02 powerclean 1

 


To właśnie on:

03 powerclean 2

 


A to obok shortcuta do prawdziwej aplikacji „Power Clean”:

04 powerclean 3

 


Malwarebytes trojana znalazło – w systemowej aplikacji Google Search.

Systemowa – czyli nie do usunięcia przez użytkownika…

05 malwarebytes

 


Na karcie SD pojawiała się APK.

06 powercleanapk

 


VirusTotal identyfikował ją jako trojana.

07 VirusTotal

 


redline


 

Napisałem do serwisu, polecili przysłać. Wysłałem, naprawione dostałem z powrotem.

Także z trojanem, ale lepiej ukrytym: żadnych plików i ikon. A Malwarebytes się wywalał przy skanie…

Ale jednak potrafił wykryć, że trojan jest w tym samym miejscu…

Serwis zainstalował lepszego trojana

Nadal pchał się do przeglądarek, ale teraz także wyświetlał reklamy, ostrzegał o wirusach i instalował w nocy gry.

 

10 malwarebytes 1

 


Skan, jeżeli się udał,  wyszukiwał nadal to samo:

11 malwarebytes 2

 


Trojan w działaniu:

20 ad

 


Trojan w działaniu:

21 ad

 


Trojan w działaniu:

22 ad

 


Trojan w działaniu:

23 ad

 


Trojan w działaniu:

24 ad

 


A tutaj przyglądamy się bliżej trojanowi. Jak widać – serwuje reklamy z Google

30 wyszukiwarka

 


 

redline

Tego to już nie można było wytrzymać…

Więc znowu się poduczyłem, roota uzyskałem stąd: www.kingoapp.com ,

appka wrzucona na kartę SD, odpalona, chwila emocji – i po chwili root!

No a potem `system app remover’ / JUMOBILE – I wyszukiwarki nie ma… problemów też.


Zakończenie:

Malwarebytes znalazł potem jeszcze jednego trojana – usunięty.

Potem Factory Data Reset – i chyba koniec!

No, systemowy browser przy ustawionej stronie startowej about:blank staruje z overmax.eu, ale to…

Opublikowano Komputery i Internet | Otagowano , | 1 komentarz